Woprowcy czuwają

Od ponad dwóch lat w powiecie kwidzyńskim funkcjonuje Oddział Powiatowy Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratowniczego, który zrzesza około 60 osób. W tym roku WOPR w Polsce będzie obchodził czterdziestolecie istnienia.

- Od 1989 r. był w Kwidzynie oddział rejonowy, który należał wtedy do województwa elbląskiego. Po reorganizacji województw Kwidzyn znalazł się w województwie pomorskim i trzeba było tworzyć od nowa oddział powiatowy. Wraz z kolegami Andrzejem Rożniatą i Andrzejem Stawickim podjęliśmy się tego - mówi Ryszard Bednarczyk, prezes oddziału powiatowego.

Obecnie oddział skupia 30 ratowników młodszych, 26 ratowników wodnych i 2 instruktorów ratownictwa. 15 ratowników posiada uprawnienia sterników motorowodnych, 6 ma uprawnienia żeglarskie. Ryszard Bednarczyk jest jedynym w oddziale instruktorem żeglarstwa i motorowodnym. W powiecie jest zaledwie kilka pań - ratowników. Jedna z nich to żona R. Bednarczyka. Podobnie jak małżeństwo państwa Bednarczyków, większość ratowników to nauczyciele wychowania fizycznego.

Mimo że krótko, oddział działa bardzo prężnie. Ratownicy dbają o bezpieczeństwo kąpiących się na strzeżonych kąpieliskach w powiecie. Niestety kąpielisk jest coraz mniej, w ubiegłym roku zaledwie sześć.

- Jeszcze w latach osiemdziesiątych było ich około 20. Teraz jest ich o wiele za mało w stosunku do potrzeb. Na przykład przy ładnej pogodzie na kąpielisko w Orkuszu przyjeżdża 500 osób. Człowiek jest przy człowieku. W ubiegłym roku przeprowadziliśmy trzy akcje ratowania życia - mówi R. Bednarczyk.

Ratownicy prowadzą pogadanki w szkołach, uczą dzieci i młodzież zasad bezpiecznej kąpieli. Organizowane są także lekcje nauki pływania na basenie. Ratownicy WOPR są uprawnieni do wydawania kart pływackich. Aby zdobyć taką kartę, wystarczy przepłynąć 50 metrów na grzbiecie i 150 m w stylu dowolnym, skoczyć z wysokości 70 cm na nogi i przepłynąć 5 m pod wodą. Karta upoważnia do pływania w odległości do 50 m od brzegu oraz do wypożyczania sprzętu. Teraz jednak zainteresowanie kartami maleje, ponieważ właściciele prywatnego sprzętu nie muszą już posiadać karty. Specjalna karta pływacka, czyli tak zwany żółty czepek upoważnia do pływania po całym jeziorze. Jednak wymagania są większe, bo należy przepłynąć aż 1500 metrów.

Oprócz podstawowej działalności polegającej na zabezpieczaniu kąpielisk, woprowcy prowadzą ich odbiór. Sprawdzają, czy kąpielisko spełnia wymogi bezpieczeństwa.

- W ubiegłym roku podjęliśmy się utworzenia drużyny płetwonurków. Mamy w tej chwili 3 płetwonurków, ale chcemy dalej prowadzić szkolenia. Płetwonurkowie też są potrzebni, bo kąpieliska powinny mieć atesty i co 3 lata muszą przejść badanie dna - tłumaczy R. Bednarczyk.

Kwidzyński oddział nie ma własnej siedziby. Gościnnie za wiedzą i zgodą dyrekcji R. Bednarczyk zorganizował biuro w pokoju nauczycieli w-f w Technikum Przemysłu Wikliniarsko - Trzciniarskiego w Kwidzynie, gdzie pracuje.